Szukam cię, Bogini, od samego rana,
czyżbyś się schowała w gąszczu traw wysokich.
Wypatruję w ciszy, gdzie jesteś, kochana,
nie ma cię w ogrodzie, wśród leśnych paproci.
Zastawiłem sidła, może dziś się skusisz,
zawsze byłaś łasa na piękno storczyka.
Biegłaś tak beztrosko wśród żonkili bujnych,
czasem się pojawiasz, potem szybko znikasz.
Serce rwie się z piersi, bezlitośnie krzyczy,
a w głowie wariują wszystkie neurony.
Dajże mi skosztować ust twoich słodyczy,
poddasz się, gdy w końcu wpadniesz w moje szpony.
Nie dopuszczam myśli życia w pojedynkę,
lecz nie szukam cienia tylko dla zasady.
Jesteś tą jedyną, z którą noce wszystkie,
chcę spędzić wklejony tak, jak w sieć owady.
Chociaż uszanuję twoją wolną wolę,
nie dopuszczam myśli czy alternatywy.
Zastygnę na wieki na samym dnie w Gople
albo z tą jedyną dumny i szczęśliwy.
Sławomir, 24.05.2016
Zdjęcie z Google