Nie próbuj przewidzieć, na los nie masz wpływu,
choć jutra niepewność dla ciebie jest zmorą.
Na siłę nie zbawisz, nie cofniesz przypływów,
co jeden to Mesjasz, co drugi to prorok.
A życie wciąż płynie jak łódka po morzu,
odporna budowla na sztormy i burze.
Gdy wichry ucichną dobije do portu,
by żyć w zgodzie z sercem, przy tej jednej ... dziurze.
A słowa przysięgi to świętość i koniec,
nie złamią jej pląsy syreny, omamy.
Czekam jak rozbitek z niezłomnym spokojem,
aż całkiem z fantazji wyczyści się zamysł.
Sławomir, 24.08.2016 r.