Pomiędzy jednym a drugim ramieniem
otulam szeptem naszą ciszę
sny niepokorne budzą wspomnienie
na szybie niespokojne cienie
tańczą jak liście jeszcze mokre
a chciałabym mieć słońca promienie...
nie wątpić w przeznaczenie
czy to tylko marzenie…
maluję na ustach nieśmiałe portrety
wieczorem imię na płatkach róży
nim zwiędną nad ranem
myśli ulotne na białym papierze
kiedy budzę z tobą jutrzenkę
nasze już będzie radości wejrzenie
od ciebie do mnie tak niedaleko
tylko miłości jedno drżenie
Bożena
04.04.2016 r.