Mówił, że kocha i spędzić chce życia przynajmniej połowę.
Odszedł cichutko w siną dal biorąc ze sobą walizkę.
Zostawił stówę, stary koc i nieskończoną kanapkę.
Na lustrze przy wejściowych drzwiach przykleił białą kartkę.
I tylko ona prawdę zna niedokończonej miłości.
Tej, która miała ostatnią być, aż do grobowej deski.