Porwał mnie nurt źródła, co jak gejzer z ziemi
trysnęło ku niebu - krzyk i pierwszy oddech.
Na wąskiej deseczce brnę ku ujścia rzeki,
przepływam przez życie jak flisak przez Odrę.

Z wąskiego strumyczka utworzył się potok,
brnął przez nowe lądy aby poznać teren.
Dołączyły inne, koryto urosło,
i tak przeminęło lat dwadzieścia jeden.

Teraz już na tratwie przemykam wraz z prądem,
coraz bliżej morze - przedstarcza ostoja.
Kijem dna nie sięgam, na głęboką wodę
rzucony dryfuję - po równinach Boga.

Sławomir, 12.05.2016 r.