przechadzam się między drzewami słów
wyniosłych jak topole i kruchych jak drzewce żagli
poddające się sztormowej fali zaistnienia

i wstyd  mi
że dobre ziarno rodzi dziki owoc bezwstydu i buty
choć nie ja jestem siewcą
zbieram plony i (z przykrością) wyrzucam do śmietnika

nie muszę wygładzać sumienia
ale jeden paciorek różańca zawsze zostawiam

na zdrowaśkę

za upadłych

©Tamara Rzuchowska
/22.10.2017 r./27.11.2017
obraz wlasny