W tym ciepłym wilgotnym i ciemnym
Łożysku matki ziemi targanej wojną
Jest jak w raju
A w sercu cyklonu panuje grobowa cisza nicości
Niezamierzonej
Jak Jonasz we wnętrzu ryby wszechrzeczy
Leżę i nasłuchuję dzikich ataków
Jak sinusoida wściekłości
Powstają aby za chwilę
Ujawnić się na drugim krańcu
Przez niewielką wyrwę w wyobraźni
Widzę powietrze falujące strachem
A poprzez nieba które nie dostąpiły zbawienia
Błyskawice nasion niespełnienia
Grom jasny przywołuje ogień
Aby wypalił nasze mdłe sumienia
I starych pragnień nagłe skurcze
Przywołał do nieistnienia
W boskim spokoju nawałnicy
Z łatwością zniosę każdy ból
Marząc o sile gołębicy niosącej oliwny listek
Pośród krwawych pól
Piotr Baranowski 14.01.2016 r.
Fotka z internetu