Chwyciła go w dłonie i jęła ugniatać,
gdyż dłoń przyzwyczaić się musi do kształtu.
Ostatnio przybyło odcisków nie lada,
więc teraz zaczęła to robić pomału.

Do przodu, do tyłu - i nagle po chwili,
zrobiło się ciepło, wilgotno i bosko.
Ten zapach w powietrzu miał czas jej umilić,
ściągnęła fartuszek, było jej gorąco.

I szybciej, i mocniej, do przodu, do tyłu,
zostały trzy ruchy - i doszła do końca.
Bez żadnych paprochów, bez brudu, bez pyłu,
podłoga błyszczała - czyściutka i lśniąca.

i tak dla relaksu na fotel hop -
pani domu - i jej parowy mop.

 

Sławomir, 25.08.2016 r.