Minęło już tyle pustych godzin
nadal wysypuję piasek z powiek.
Kieszenie tych żółtych małych drobin
o morzu wciąż szepczą mi opowieść.
Myślami wśród fal wysokich błądzę
i zanikam, niczym statek widmo.
Znów w świecie, gdzie praca, dom, pieniądze,
za szybko klepsydra gna, za szybko.
Wciąż łaknę tych wschodów i zachodów,
w muszelkach zamknąłem łzy jak perły.
Horyzont - walc morza i obłoków,
w marzeniach i wizjach mam bez przerwy.
Lecz kiedyś, znów okręt się wyłoni,
powrócę jak ptaków klucz na wiosnę.
Znów będę kochankiem morskiej toni,
w zachodu kołysce jak król spocznę.
Sławomir, 21.08.2016 r.