kiedy faktycznie siedzisz w samotności
domostwo twoje pustką ciągle straszy
pisząc lirycznie nie doświadczasz gości
nie trzeba gwaszy
ani pasteli zorzą malowanych
poezji rzewnej w której miłość drzemie
anielskich treli harfą kołysanych
cisza jest we mnie
pustka i smutek w wieczornej godzinie
wtedy nostalgia duszę wciąż zamula
co nieuchronnie wolną falą płynie
i konam w bólach
Jerzy
29. 09. 2016
Ilustracja własna