zapachem dnia każdego o poranku wracać
promieniami tajemnic naszych karmić
wśród zieleni tulącej baldachimem bądźmy
codziennością oddychajmy sobą oddzielmy
rzeczywistość poprzez pamięć przeszłości
 
jak kiedyś padnijmy sobie w ramiona pocałunkiem
w imię przeciwności pomimo lęku nad rzeką która w nas wierzy
niech garncarz się gapi niech widzi i grzmi pisząc rozdział kolejny
nad nurtem ufności w niewiedzy swojej jacht zbuduję
popłyńmy w otchłań naszej modlitwy o wczoraj
niech jutro uśmiech przyniesie tylko dla nas
 
a świat ucichnie na minutę jak tytanik na dnie oceanu
po schodach będziemy schodzić nie baczni niebezpieczeństw
zatopieni w woni ciał jak kate i jack miłością na zawsze
 

Kamilla
12.04.2016 r.