W kącie stoi fotel, taki na biegunach,
stary, popękany, z rodzinnego spadku.
Wiatr sprawia wrażenie, że czasem się buja,
może to nie powiew, tylko dusze dziadków?

Cichutkie skrzypienie przenika przez ściany,
słyszalne od strychu po same piwnice.
Zaklęte w fotelu cząstki czasów dawnych
skacząc po wiklinie tłoczą w niego życie.

To nie mebel, który godzien jest śmietnika,
tylko klejnot wspomnień, rozmyślań i marzeń.
Często go dosiadam, w tle tańczy muzyka -
czasem łza upada na podłogi kamień.

Sławomir, 19.04.2016 r.