Wierszokletą trzeba się urodzić

Łapać myśli co spływają na kartki

Do mej głowy tylko pustka wchodzi

Nie potrafię trzymać słów w matni

 

Co mi po tym, że głowa nabita

Myśli wiercą się szukając ujścia

Nic nie klei się z nich jak u Staffa

Nie chcą wersy spójnie stanąć do tanga

 

I tak myślę sobie dzisiaj z ranka

Po cóż czas Wasz niecnie kradnę

Bez sensu ta moja rymowanka

Może lepiej za pierogi się wezmę

 

Angie 05.08.2016 r.