Przenikam bez pardonu przez ciała i umysły,
zostawiam ślad pytaniem, nie pragnąc odpowiedzi.
Gdy mówisz do mnie szeptem ja czytam prozę myśli
i wiem już czego pragniesz, gdy trwasz w safickiej pieśni.

Bezwładnie muskasz stopą zagięte prześcieradło,
przeszyta na wskroś myślą, przyparta jak do burty.
Kajdanki mocno spięte blokują ruch nadgarstkom,
już teraz nie uciekniesz, mam władzę i atuty.

A kiedy ranek wzejdzie nie żałuj żadnej chwili,
pośladki, bicz w duecie, i pas wiążący nogi.
Im więcej gier dotyku, tym bardziej szczęścia bliski,
klaps był zbawieniem duszy - rozstanie bardzo boli.

 

Sławomir, 05.08.2016 r.