Gdyby fortepian umiał mówić szeptem,
nuty jak słowa arras by utkały
z cichej melodii brzmiącej sennie - jestem,
a szum refrenu poruszyłby skały.
Głębia kolorów melodyjnych włókien,
lśniąc jak jutrzenka tuż przed wschodem słońca,
zmysłom nadałaby natchnienie, które
bez znieczulenia utkwiłoby w głowach.
Gdyby klawisze z impetem na przemian,
biły bajecznie w ton niebiańskiej gamy,
muzyka duszy sięgnęłaby nieba,
wnosząc balladę z dźwięków doskonałych.
Sławomir, 14.04.2016 r.