Patrz, jak deszcz przelewa się przez szyby,
patrząc w okno zwilżasz kroplą palce.
To nie deszcz, lecz łez wodospad przybył,
z bezsilności w tej nierównej walce.

Jak ugasić lawę wewnątrz ciebie,
która parzy już pierwszym oddechem.
Rany krwawią, co mam robić - nie wiem,
czas wygasić płacz, co wzburza rzekę.

Chociaż, może właśnie cię wystudzę,
oby para uszła nic nie topiąc.
Chcę się pozbyć raz na zawsze złudzeń,
zdobyć wiatrak z nieskruszoną kopią.

Czy zostaniesz moją Dulcyneą?
Niezbadane są wyroki niebios.
Niechaj lawa zastygnie z nadzieją,
nim uczucia się całkiem pogrzebią.

 

Sławomir, 02.06.2016 r.