Czy można coś ukraść i nie czuć się winnym?
A czy można zabić nie idąc za kraty?
Zatem więc porwanie, to też groźba grzywny?
I za utopienie los się będzie ważył?
Wczoraj skradłem serce swojej ukochanej,
zabijając nudę wiersz jej napisałem.
W rytm dźwięków gitary, pod oknem, nad ranem,
w formie serenady targnąłem jej ciałem.
Porwałem cię w tany, Antonio Banderas,
masował umysły słynnym Mariachi.
Utopiłem smutki, które trwały nieraz
po byłej - ten niesmak z domieszką rozpaczy.
Kradzież - to jest kradzież, jaźń grzechem zbrukana,
lecz zdobyta miłość wszystko dla mnie znaczy.
Czy jestem zbrodniarzem łamiąc przykazania?
Może w takiej formie Pan Bóg nam wybaczy.
Sławomir, 07.05.2016 r.