Walizka milczy ze spuszczonym wzrokiem,
szafka przy ścianie tęskno zerka pusta.
To już ostatni morskiej bryzy powiew,
ruszam do domu ze smutkiem na ustach.

I niechaj morze obmywa mi stopy,
słonym językiem pożegna, pogłaszcze.
Za rok zapewne powrócę w te strony,
by znów na boso przywitać się z piaskiem.

Łza, która spływa dosala głębiny,
morska pamiątka, skacząca w bałwanach.
Czas ruszyć w drogę - kot będzie szczęśliwy,
gdy pan pogłaszcze z jutrzejszego rana.

 

Sławomir, 19.08.2016 r.