Deszcz pada za oknem, leżę, sen odległy,
słyszę tylko oddech drugiej strony łoża.
Wdziera się do uszu, jest coraz głośniejszy,
czyżby sennej mary duch jej umysł pożarł?

Czuły pocałunek delikatnie zbudził,
nowy sen, łagodny, na poduszce przysiadł.
Wtuleni do snu bram szukaliśmy luki,
usnęliśmy razem i nastała ... cisza.

 

Sławomir, 05.10.2016 r.